A gift that lasts forever Medallions and keychains for Christmas.
Sign in Shop
Portrait of Piotr Jerzy Rzepczyk
In Erinnerung an unseren geliebten Freund, Vater und Mitmenschen Piotr Rzepczyk.

Piotr Jerzy Rzepczyk

February 11, 1966 – August 9, 2020
Lived 54 years
In Erinnerung an unseren geliebten Freund, Vater und Mitmenschen Piotr Rzepczyk.
Life story

W dniu 12 sierpnia br. odbył się pogrzeb naszego organisty Pana Piotra Rzepczyka. Modląc się o życie wieczne da niego, dziękujemy mu za wieloletnia posługę w Polskiej Misji Katolickiej. Niech dobry Bóg nagrodzi jego pracę i przyjmie go do swojego

Królestwa w Niebie.

Poniżej fragment kazania ks. Artura, wygłoszonego podczas pogrzebu.

Życiorys Piotra jest barwny.

Urodził się 11 lutego 1966 r. w Pietraszowie na

Śląsku. Często opowiadał o swoim dzieciństwie,

zwłaszcza o kąpielach w rzece przed domem.

Kochał to robić. Potem poszedł do szkoły muzycznej w Zawadzkiem. Ukończył też szkołę zawodową, o profilu mechanik. Wiemy, myśle wszyscy, że znał się na swoim zawodzie doskonale. Nie było pojazdu, którego by nie naprawił. Wielkie TIR-y, autobusy, traktory, samochody, wielu osobom tu w Misji i poza misją pomagał chętnie. Mnie również. Miał ten dar, mówi się „miał fach w rękach", ale pasją jego była zawsze muzyka.

Jak miał 16 Lat, to przeżył bardzo ciężki wypadek; spadł na niego duży głaz. Po wybudzeniu, po miesięcznej śpiączce, w początkowej fazie, kiedy niczego nie pamiętał, dwie rzeczy od razu rozpoznał: gitarę (nie zapomniał nut) - potrafił na niej grać i rozpoznał swoją matkę. Rodziców zawsze bardzo kochał.

Oprócz miłości do muzyki, kochał modelarstwo. Wraz z ojcem, który założył modelarski Klub brali udział w zawodach w puszczaniu statków na wodzie. Wraz z ojcem sami te statki robili.

Piotr bardzo lubił robić zdjęcia, zwłaszcza przyrody w lesie. Robił to często ze swoją przyszłą żoną, którą poznał na pielgrzymce do Częstochowy.

W Polsce był członkiem zespołu muzycznego. Grali na weselach i zabawach, później to samo podobnie grali na imprezach w Niemczech i tu w Szwajcarii.

Kiedy ojciec wyjechał do pracy zarobkowej do Niemiec, Piotr przyjeżdżał, aby go odwiedzać; zaczął mu pomagać i tak rozpoczęła się jego przygoda z „zagranicą".

Piotr założył z żoną zespół DUO-Trans. Życie szybko się toczyło, co weekend pracowali (grali na weselach, zabawach, imprezach).

Danutę poślubił w 1988 r. Po dwóch latach urodziła się Julia. W 1994 r. przeprowadzka do Niemiec do rodziców do Bad Herrenalp, potem do Karlsruhe, później krótki pobyt w Polsce i przyjazd do Szwajcarii w 2000 r., ponieważ Danuta dostała pracę w Bernie. Piotrowi udało się dostać pracę w Renault w Zurychu, pracował tam ciężko 15 lat.

W 2003 r. przychodzi na świat Weronika. Piotr jest szczęśliwy. On zawsze bardzo kochał swoje córki.

Zawsze był cierpliwy dla nich, wyrozumiały. Robił co mógł, aby o nie zadbać.

Kochał swoją rodzinę, mamę, tatę, rodzeństwo, teściową, wszystkich, dzwonił do nich prawie codziennie.

Trzeba to powiedzieć, że bez względu na to, jakie trudne doświadczenia go spotkały, Piotr był zawsze uśmiechnięty, pogodny. Wiecie państwo, ze bardzo przeżył rozstanie z żoną, i musimy to też tutaj powiedzieć, pozostał jej wierny oraz nigdy nie stracił nadziei, że uda się ten związek naprawić...

„Nie wolno się martwić, będzie dobrze". tak mówił, może czasem to było dla nas takie „za proste, może trochę beztroskie", ale on tym żył, on w to wierzył, cieszył się każdą małą rzeczą, nie potrzebował dużo do radości, wystarczał mu żart, świadomość, że ktoś inny jest uśmiechnięty.

Jak stracił pracę w Renault, to się nie poddał, wysyłał podania i szukał, aż mu się udało. A szukał 4 lata! Piotr tydzień temu zaczął nową pracę, dla niego świetną pracę, mówił to wszystkim, nam też w zakrystii, że dla niego to cud. Bardzo się cieszył, że „wszystko się ułożyło i już będzie dobrze".

Niedawno nagrał telefonem filmik i rozesłał do bliskich. Piotr stoi na jakiejś wieży... i wszystkich pozdrawiał piękną śląską gwarą: „tych ze wschodu i z zachodu, i z pólnocy, i z poludnia", Cieszy się że będzie teraz już miał spokój, ze wszedł w końcu na prostą.

Przez całe swoje życie był związany z Kościołem. Był organistą w Polskiej Misji w Karlsruhe, organistą w Polsce, oczywiście u nas w Misji w Zurychu, Winterthur, jeździł ze mną do Oberstammheim aż do ostatniej niedzieli. Dla Polskiej Misji Katolickiej, brak Piotra to ogromna, niezastąpiona strata i szok dla mnie, dla Pani Małgorzaty i Pani Ewy, naszych wolontariuszy, dla parafii szwajcarskiei.

W niedzielę 9 sierpnia o godz. 12.11 dzwoniłem do Piotra, trochę zdenerwowany, też poirytowany, bo nie przyszedł na mszę. Dzwoniłem na WhatsApp pytając gdzie jesteś... Przecież widzieliśmy się w sobotę... Piotr nie odebrał. On już wtedy został, jak to mówi autor księgi Mądrości przeniesiony do domu, w którym jest mieszkań wiele, do przygotowanego dla niego miejsca.

To takie oczywiste, że ludzie żyją wśród nas, pracują z nami i dla nas i otwieramy oczy ze zdumienia, kiedy umierają. I widzimy ile im zawdzięczamy.

Zawsze mówiłem do niego Panie Piotrze... a dzisiaj powiem inaczej, tak po prostu... Piotrze, coś ty nam dzisiaj narobił, że wszyscy placzemy..., że się nam tak po prostu wyślizgnął z tego świata, żeś po cichu odszedł bez pożegnania. Nie patrząc, że cię boli ręka i że nie czujesz się dobrze, zagrałeś w sobotę swoją ostatnią pieśń na ślubie: Marsz Mendelsohna... a potem posprzątałeś z ołtarza, zamknąłeś zakrystię i pojechałeś do domu. Tak po prostu, po ludzku, normalnie.

Ale może tak musiało już być... może tam w tej innej przestrzeni i poza czasem, Pan Bóg bardziej niż my w Zurychu, potrzebuje organisty, który potrafi wszystko ponaprawiać, który nie chce nigdy pieniędzy, tłumacząc się, że nie wie ile trzeba wsiąść i po prostu po cichu zrobi swoją robotę nie czekając na Dziękuje..., i że usiądzie w ostatnim rzędzie, robiąc miejsce dla tych co chcą siedzieć, z przodu.

Wiele razy na pogrzebach śpiewałeś słowa:

Anielski orszak niech twą duszę przyjmie...

Niech cię przygarnie Chrystus uwielbiony, On wezwał ciebie do królestwa światła.

Niech na spotkanie w progach Ojca domu

Po ciebie wyjdzie litościwa Matka.

Niech to teraz będzie twoim udziałem!

Niech wasze serca się nie trwożą. Wierzycie w Boga i we mnie wierzcie.

W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. I tam się z tobą Piotrze spotkamy... Amen.

Am 12. August dieses Jahres, die Beerdigung unseres Organisten, Herrn Piotr Rzepczyk, fand statt. Wir beten für sein ewiges Leben und danken ihm für seinen langjährigen Dienst in der polnischen katholischen Mission. Möge der gute Gott seine Arbeit belohnen und ihn in sein Werk aufnehmen, Königreich im Himmel.

Unten ist ein Fragment der Predigt von Pfarrer Arthur, während der Beerdigung entbunden.

Piotrs Biografie ist farbenfroh.

Er wurde am 11. Februar 1966 in Pietraszów einem Dorf in Schlesien geboren. Er sprach oft über seine Kindheit, vor allem über das Baden im Fluss vor dem Haus.

Er liebte es. Anschließend besuchte er die Musikschule in Zawadzkie. Außerdem absolvierte er eine Berufsschule mit der Fachrichtung Mechanik. Ich glaube, wir alle wissen, dass er seinen Beruf perfekt beherrschte. Es gab kein Fahrzeug, das er nicht reparieren konnte. Große Lastwagen, Busse, Traktoren, Autos, er half bereitwillig vielen Menschen hier in der Mission und außerhalb der Mission. Mir auch. Er hatte diese Gabe, man sagt „er hatte einen Beruf in seinen Händen“, aber seine Leidenschaft galt immer der Musik.

Als er 16 war, erlebte er einen sehr schweren Unfall; ein großer Felsbrocken fiel auf ihn. Nach dem Aufwachen, nach einem Monat Koma, in der Anfangsphase, als er sich an nichts mehr erinnern konnte, erkannte er sofort zwei Dinge: eine Gitarre (die Noten vergaß er nicht) – er konnte sie spielen und er erkannte seine Mutter. Er liebte seine Eltern immer sehr.

Neben seiner Liebe zur Musik liebte er das Modellieren. Zusammen mit seinem Vater, der den Modellier Club gründete, nahmen sie an Wettbewerben teil, bei denen es darum ging, Schiffe zu Wasser zu lassen. Er und sein Vater haben diese Schiffe selbst gebaut.

Piotr fotografierte sehr gern, besonders die Natur im Wald. Dies tat er oft mit seiner zukünftigen Frau, die er auf einer Pilgerreise nach Częstochowa kennenlernte.

In Polen war er Mitglied einer Musikband. Sie spielten auf Hochzeiten und Partys und später auch auf Veranstaltungen in Deutschland und hier in der Schweiz.

Als sein Vater nach Deutschland ging, um dort zu arbeiten, besuchte ihn Piotr; Er begann ihm zu helfen und so begann sein Abenteuer mit dem „Ausland“.

Piotr gründete mit seiner Frau die Band DUO-Trans. Das Leben ging schnell voran, sie arbeiteten jedes Wochenende (sie spielten auf Hochzeiten, Veranstaltungen, Partys).

1988 heiratete er Danuta. Zwei Jahre später wurde Julia geboren. 1994 zogen sie nach Deutschland zu seinen Eltern nach Bad Herrenalp, dann nach Karlsruhe, dann ein kurzer Aufenthalt in Polen und kamen im Jahr 2000 in die Schweiz. Dies weil Danuta einen Job in Bern bekam. Piotr gelang es, einen Job bei Renault in Zürich zu bekommen, wo er 15 Jahre lang hart arbeitete.

Im Jahr 2003 wurde Weronika geboren. Piotr ist glücklich. Er liebte seine Töchter immer sehr.

Er war immer geduldig und verständnisvoll mit ihnen. Er tat, was er konnte, um sich um sie zu kümmern.

Er liebte seine Familie, Mama, Papa, Geschwister, Schwiegermutter, jeden, er rief sie fast jeden Tag an.

Man muss sagen, dass Piotr immer lächelte und fröhlich war, ganz gleich, welche schwierigen Erfahrungen er auch machte. Sie sollten wissen, dass er über die Trennung von seiner Frau sehr traurig war, und wir müssen es auch hier sagen, dass er ihr treu geblieben ist und nie die Hoffnung verloren hat, dass die Beziehung wiederhergestellt werden kann ...

„man sollte sich keine Sorgen machen, alles wird gut.“ das sagte er immer, vielleicht war es manchmal „zu einfach, vielleicht ein bisschen unbeschwert“ für uns, aber er hat es gelebt, er hat daran geglaubt. Er hat jede Kleinigkeit genossen. Er brauchte nicht viel, um glücklich zu sein, ein Witz genügte ihm, das wissen, dass jemand anderes lächelte.

Als er seinen Job bei Renault verlor, gab er nicht auf, er schickte Bewerbungen und suchte, bis er Erfolg hatte. Und er hat 4 Jahre lang gesucht! Piotr hat vor einer Woche einen neuen Job angetreten. Ein toller Job für ihn, er erzählte allen, auch uns in der Sakristei, dass es für ihn ein Wunder war. Er sei sehr froh, dass „alles geklappt hat und alles gut wird.“

Kürzlich hat er mit seinem Handy ein Video aufgenommen und es an seine Nächsten geschickt. Piotr steht auf einem Turm ... und er grüßte alle im schönen schlesischen Dialekt: „die aus dem Osten und dem Westen, dem Norden und dem Süden“. Er ist froh, dass er nun Frieden haben wird, den er endlich gefunden hat der richtige Weg.

Sein ganzes Leben lang war er mit der Kirche verbunden. Er war Organist in der Polnischen Mission in Karlsruhe, Organist in Polen, natürlich in unserer Mission in Zürich, Winterthur, er reiste mit mir bis letzten Sonntag nach Oberstammheim. Für die Polnische Katholische Mission ist die Abwesenheit von Piotr ein großer, unersetzlicher Verlust und ein Schock für mich, für Frau Małgorzata und Frau Ewa, unsere Freiwilligen, und für die Schweizer Gemeinden.

Am Sonntag, 9. August um 12:11 Uhr rief ich Piotr an, etwas nervös, aber auch genervt, weil er nicht zur Messe kam. Ich habe auf WhatsApp angerufen und gefragt, wo er ist...

Wir haben uns doch am Samstag gesehen ... Piotr hat nicht geantwortet. Piotr wurde schon, wie der Autor des Buches der Weisheit sagt, in ein Haus mit vielen Wohnungen verlegt, an einen für ihn vorbereiteten Ort.

Es ist so offensichtlich, dass Menschen unter uns leben, mit uns und für uns arbeiten und wir vor Staunen die Augen öffnen, wenn sie sterben. Und wir sehen, wie viel wir ihnen verdanken.

Ich habe ihn immer Herr Piotr genannt... und heute sage ich es anders, einfach... Piotr, was hast du uns heute angetan, dass wir alle weinen...

dass du einfach aus dieser Welt verschwunden bist, dass du leise, ohne dich zu verabschieden gegangen bist. Ungeachtet der Tatsache, dass deine Hand schmerzt und du dich nicht gut fühlst, hast du am Samstag dein letztes Lied bei einer Hochzeit gespielt: Mendelsohns Marsch... und dann hast du den Altar aufgeräumt, die Sakristei geschlossen und bist nach Hause gegangen. Einfach so, menschlich, normal.

Aber vielleicht musste es so sein...

Vielleicht braucht Gott dort, in diesem anderen Raum und jenseits der Zeit, mehr als wir in Zürich einen Organisten, der alles reparieren kann, der nie Geld will und erklärt, dass er nicht weiß wie viel es kostet, und einfach ruhig seine Arbeit erledigt, ohne auf „Danke“ zu warten..., und der in der letzten Reihe sitzen wird, um Platz für diejenigen zu schaffen, die vorne sitzen wollen.

Bei Beerdigungen hast du oft die Worte gesungen:

Möge die Engelsprozession deine Seele empfangen ...

Lass dich vom verherrlichten Christus umarmen, er hat dich in das Reich des Lichts berufen.

Wir treffen uns vor der Haustür des Hausvaters

Die barmherzige Mutter wird für dich kommen.

Lass es jetzt dein sein!

Lasst eure Herzen nicht beunruhigt sein. Du glaubst an Gott und glaubst an mich.

Im Haus meines Vaters gibt es viele Räume. Und wir werden dich Piotr dort treffen... Amen.

Photos
Photo book

Piotr’s life, in a printed book

We design every page from Piotr’s 51 photos. Make it yours, then order a copy for everyone who loved Piotr.

Videos
Lifetime

The world Piotr knew

Family milestones in gold, history for context

1966
Born February 11
1976
Piotr was 10 when America celebrated its Bicentennial
1977
Piotr was 11 when Elvis Presley died
1982
Piotr was 16 when "E.T. the Extra-Terrestrial" opened in theaters
1991
Piotr was 25 when the Soviet Union dissolved
1998
Piotr was 32 when Google was founded
2001
Piotr was 35 when Apple introduced the iPod
2020
Passed away August 9, age 54
Tributes and memories

Be the first to share a memory

No account needed. Have one? Sign in

How are you connected to Piotr?
Family and friends

Help manage Piotr's memorial

Family members and close friends can help add photos, stories and moments from Piotr's life. Ask the family to add you.

Sign in to ask

Share Piotr's memorial

Invite family and friends to visit and add their own memories.